wtorek, 6 stycznia 2015

wokół Torunia

W Toruniu byłam juz nie raz i bardzo to miasto lubię. Ale tak dla odmiany, jak już tam byłam, postanowiłam wybrać się na wycieczkę na północ. Wyjechaliśmy dopiero koło południa, więc czasu do zmroku nie było zbyt wiele, ale coś tam udało się zobaczyć.
Na początek dwór w Różankowie, znaleziony zresztą całkiem przypadkowo :)


Zbudowany w 1900 roku dla Gustava von Weinschenek, dawniej znany jako Schloss Rosenberg. Wygląda, jakby do niedawna był użytkowany, ale dziś stoi pusty.



W Piwnicach jest obserwatorium, do którego od dawna się już wybieram i jakoś wybrać się nie mogę ;) A są tam dwa radioteleskopy! Pamiętam doskonale, gdy zobaczyłam ten większy po raz pierwszy i jak się cieszyłam, że nie tylko na filmach mogę taki zobaczyć :)



W Lulkowie jest pałac…


Pałac jest z XIX wieku, miał kilku niemieckich właścicieli, a po wojnie była w nim do niedawna szkoła. Dawną salę balową przekształcono w kaplicę, która działa do dziś.


Inne ciekawostki też można w Lulkowie znaleźć :)


Na północ od Torunia zaczyna się kraina zamków krzyżackich. Jeden z nich udało się odwiedzić. Znajduje się w miejscowości o nazwie Zamek Bierzgłowski. Nie jest może zbyt duży, no ale jest. Zbudowany na planie kwadratu, w środku ma pusty dziedziniec i grube mury dookoła.


Jako, że jego początki sięgają XIII wieku, to i historię ma długą i ciekawą. Bitew widział sporo, przez krótki czas był w rękach Polaków, wracając do Krzyżaków po podpisaniu pokoju toruńskiego w 1411 roku.  Wtedy nie miał już takiego znaczenia, pobliże i rozwój Torunia zabrały mu rangę. Nie ominęły go także pożary, które zniszczyły go dość mocno.


Dopiero w XIX wieku odbudował go prywatny właściciel. Przed drugą wojną Kuria Biskupia Diecezji Chełmińskiej otwarła w zamku dom rekolekcyjny, który mieści się tu do dziś. I nadal trwają tu prace budowlane.


Wjazdu do zamku broni piękna brama



Kawałek dalej jest też stary ciekawy dworzec kolejowy.
Dworzec już nie działa, nie ma już nawet torów, bo w zamian zbudowano ścieżkę rowerową :) Widziałam takie ścieżki na Bornholmie, w Polsce jeszcze nie. Brawo za pomysł!


I na koniec (ciemno już się robiło) jeszcze Bierzgłowo, gdzie znaleźć można ładnie odnowiony Koźlak


i jeden z najstarszych na Ziemii Chełmińskiej kamiennych kościółków (zbudowany z kamieni polnych). Jego historia sięga początku XIV wieku.



wtorek, 16 grudnia 2014

Doha, Katar

Doha była po drodze. Stop był tak czy siak, więc nie było innej opcji, jak wyjść na miasto. Mimo, że trzeba było kupić wizę. Ale co tam.


Właściwie poza nocnymi widokami nie widzieliśmy nic specjalnego (poza tym, że super zobaczyć inny świat), ale to właśnie dla tych widoków uparłam się, żeby jednak do miasta wyjść. A były piękne!



Zrobiliśmy sobie spacer wzdłóż ywbrzeża. I mimo, że było po północy, niektórzy, korzystając z braku upału (choć dla mnie było cudownie ciepło), uprawiali jogging lub łowili ryby, mimo zakazu ;) Zakaz dotyczył wędkowania, nie joggingu ;) Na nabrzeżu można było nawet spotkać całe rodziny z dziećmi.
A na budowie praca szła pełną parą, bo miasto nie jest jeszcze 'skończone'. I przez to w niektórych miejscach pełne jest kurzu, a nawet zapachu gazu. Nie żeby nam to w zwiedzaniu przeszkadzało ;)



Z dojazdem do miasta nie ma problemu, na lotnisku taxi samo was znajdzie. Gdy szliśmy z powrotem, główną ulicą, też co chwilę taksówki jeźddziły.


poniedziałek, 15 grudnia 2014

Festiwal Rzeźby Lodowej 2014

To już po raz dziewiąty. Jak ten czas leci...


Poznaniacy (i nie tylko!) tłumnie przyszli oglądać lodowe rzeźby. Najlepiej byłoby chyba przyjść koło północy, bo pod wieczór nie dało się w spokoju oglądać ;) No ale ciepło dość było, więc już pod wieczór z rzeźb kapało. Szkoda.


Nie mogę nigdzie znaleźć nazw, są podani tylko autorzy.






Podświetlone były jak zwykle pięknie, na kolorowo :)


poniedziałek, 1 grudnia 2014

fajerwerki nad Mekongiem

Będąc w stolicy Kambodży – Phnom Penh – mieliśmy okazję zobaczyć, jak wygląda kambodżańskie świętowanie. Obchodzone były dwa święta: dziesiąta rocznica koronacji obecnego króla i dwa dni później urodziny byłego króla. Z tej okazji nad Mekongiem sztuczne ognie zakwitały przez trzy wieczory z rzędu :)


Nie były to tak dynamiczne pokazy, do jakich my jesteśmy przyzwyczajeni, ale za to były dłuższe :)


I tak się jakoś składało, że większość była czerwonych.


Wyglądały przepięknie!


Dobranoc :)

czwartek, 27 listopada 2014

Angkor Wat, Kambodża

Marzeniem wielu jest je zobaczyć… starożytne miasto Angkor Wat. Też o tym marzyłam, właściwie chyba odkąd zobaczyłam po raz pierwszy stamtąd zdjęcia. Ach, jak bardzo się cieszę, że udało mi się to urzeczywistnić!!!
Świątyń w Angkor Wat jest wiele, nie do wszystkich udało mi się dotrzeć. Pokażę Wam tu te moim zdaniem naj. I wcale nie będzie to Angkor Wat, która też jest ładna, owszem, ale zbyt przepełniona tłumem jak dla mnie.


Na początek Preah Khan, była ostatnią, którą odwiedziliśmy, ale dla mnie numer jeden!
Oto brama:


My w każdej chwili możemy obejrzeć ją na zdjęciach, ale potrafię sobie wyobrazić, jak czuli się ludzie dawniej ją przekraczający… A to tylko jedna z wielu bram. Szkoda, że korowód postaci po bokach został rozkradziony lub zniszczony.
A tu już zakamarki samej świątyni.






Oczywiście zdjęcia nie oddają w pełni rzeczywistości ;)

sobota, 22 listopada 2014

Koh Rong Samloem, Kambodża

W trakcie podróży też czasem trzeba naładować akumulatory :)


Wyspa mnie urzekła… spokojem, brakiem tłumów, a właściwie prawie brakiem turystów, kolorami, krajobrazami. W takim miejscu można się zresetować, zapomnieć o całym świecie.


Zwłaszcza, jeśli nocą pilnuje was kolega Felek ;)


Dziś zdaje mi się pięknym snem… ale wiem, że tam byłam i wiem, że prędzej czy później znajdę kolejne tak samo piękne miejsce (choć na pewno nie takie samo). I ta świadomość rozgrzewa mnie w długie zimowe wieczory…